czwartek, 7 stycznia 2010

4

poli woli...
swoje kochane dziewczyny, i kawę, i wielkie stoły! A. dziękuję za piękną fotę, O. że została, a K. za boską czapę - tak wiem - pożyczoną tylko do zdjęcia;D niestety, miodu nadal nie cierpię.
Cause I've had the time of my life / No I've never felt this way before /Yes I swear it's the truth / And I owe it all to you ;)

środa, 6 stycznia 2010

yellow honey / blue moon

poli woli...
robić wszystko we własnym rytmie. tak oto w styczniu przekopuję zdjęcia z września. a na nich - prawdziwy honeymoon - bo zaliczony przed październikiem ;) And then there suddenly appeared before me / The only one my arms will ever hold / I heard somebody whisper please adore me / And when I looked the Moon had turned to gold (Frank Sinatra)

poniedziałek, 4 stycznia 2010

skafander 09

poli woli...
podziwiać sztukę przyjaciół, niż ruszyć tyłek od kompa i zrobić coś samej;) niniejszym z dumą prezentuję instalację Jurka, stworzoną na potrzeby festiwalu wola art i okraszoną moimi wydumkami, przy których nie trzeba było wstawać z fotela ;)

sobota, 2 stycznia 2010

układanka

poli woli...
układać w całość różne elementy. jeszcze bardziej chyba woli znajdować wspólny mianownik. w zeszłym roku poszlo nieźle, zobaczymy co w tym los przyniesie ;)

czwartek, 31 grudnia 2009

before

poli woli...
nie myśleć o tym jak bedzie się czuć jutro ;)
ostatni zastrzyk witamin i wstępny chillout przed dzisiejszą nocą. Dobrej zabawy wszystkim i szczęśliwego nowego roku :)

wtorek, 29 grudnia 2009

święta

poli woli...
chwilowo kontestować. to moje podsumownie świąt en general ;)
od góry: szara biel, siermiężna telewizja, wojny podjazdowe, brzydka pogoda, piernikowa paranoja, trudna literatura & pakowanie prezentów. post dedykuję eskiemu, bo bez niego nie przyszłoby mi do głowy, że świąt można nie lubić ;D

poniedziałek, 28 grudnia 2009

winny / niewinny



poli woli...
robić projekty dla przyjemności, dla znajomych i dla greater good - mniej więcej w tej kolejności. ostatnio wreszcie miałam czas, żeby się takimi zająć - i o dziwo - ucierpiały na tym zdjęcia. widać praca, nawet jeśli jest pasją, wymaga oderwania; to samo zajęcie - bez wynagrodzenia i presji opinii czy terminu - staje się czystą frajdą, od której odpoczywać nie trzeba. jednak miesiąc milczenia to zdecydowanie za długo, dlatego dziś, wbrew własnym i niepisanym zasadom, zamiast zdjęć, wrzucam te sylwestrowe bździochy. żeby nie było, że nic nie robię;)
p.s. matko jedyna. kompresja jakaś nienażarta :/

sobota, 21 listopada 2009

brownie

poli woli...
czekoladę. myślałam o tym, żeby upiec ciasto, albo coś, ale składników nie ma, a ja w piżamie, nad projektem i skupić się nie mogę. bu.