sobota, 11 kwietnia 2009

er zet

poli woli...
całego zająca, zamiast małego, uszatego frankensteina :( kupiłam 3. dwa zginęły w aptece, rzucając się w ataku szału na ziemię. został 1. mówiłam do m - został mi ten jeden, uważaj na niego. dwie minuty później było po wszystkim. mój zając ideał, desperackim skokiem, sięgnął bruku. na zdjęciech uwieczniono er zet - resuscytację zająca. sprawne ręce m i ślina czynią cuda, ale nie tym razem ;D wesołych świąt:)

piątek, 10 kwietnia 2009

nu pagadi zajac

poli woli...
robić zdjęcia, niż pranie na wyjazd.
kupiłam dziewczynom lizaki - zające, ale się rozglibdziały :(
m. rzecz jasna, w 3 sekundy, pożarł ich szczątki doczesne.

czwartek, 9 kwietnia 2009

think pink

poli woli...
siedzieć kurde zamknięta w czterech ścianach przed komputerem, niż wyjść na miasto. dlaczego? bo jak mam eksplorować nasze piękne ulice, to pogoda natychmiast jest do d...

środa, 8 kwietnia 2009

zebra

poli woli...
patrzeć jak koniki biegają swobodnie. zbyt smutne oczy mają jak na szczęśliwe championy. rozmawiałam dziś z bratem i jego najlepszą z żon - stąd wspomnienia z ich rocznicy w janowie podlaskim. ogródek jeszcze za mały na stajnie mają ;)

wtorek, 7 kwietnia 2009

u asi

poli woli...
wpraszać się do kogoś, niż posprzątac u siebie ;p może jakieś propozycje koleżanki i koledzy ? ;)

niedziela, 5 kwietnia 2009

bright weekEND

poli woli...
brać telefon zawsze ze sobą. i aparat też. można wtedy, na rowerze, zadzwonić po straż pożarną i udokumentować wcieloną ludzką głupotę.

piątek, 3 kwietnia 2009

bright week / friday

poli woli...
jak m. ma wolne i można iść w południe na spacer. nawet jeśli wokół jest tak obleśnie j.w., można się skupić na słoneczku. każdy piątek powinien być wolny. i to za friko, jak na friday przystało.

czwartek, 2 kwietnia 2009

bright week / thursday

poli woli...
wrzucać takie żenua, niż się poddać i posta nie zamieścić wcale :D poza tym akurat na bright week nadaje się toto świetnie; do portfolio przecież nie wrzucę, lepszej okazji zatem nie będzie - mój komputer rzadko miewa taką padaczkę jak teraz, uniemożliwiając mi obróbkę zdjęć :(

środa, 1 kwietnia 2009

bright week / wednesday

poli woli...
imprezy na działce, od nie imprez nie na działce ;) więcej fot w picasie.
ten post dedykuję dżoanie, na pamiątkę naszych ostatnich rozmów i rozterek. i żeby nie myślała, że się z niej śmieje, bo bardzo ją kocham - i to nie prima aprilis :*

wtorek, 31 marca 2009

bright week / tuesday


poli woli...
mieć ogród, niż go nie mieć. tym bardziej, że należy do nowych rodziców, i to oni, biedni, o niego tak dbają :D poza tym to oficjalne - przyszła wiosna - leżałam dziś koło niej na trawie i obie grzałyśmy buzie w słońcu.

poniedziałek, 30 marca 2009

bright week / monday

poli woli...
bright week, niż to co za oknem, z dowolnej strony patrząc ;p
tak mnie aura zmierziła ostatnio, tak szaro, brudno i paskudno było, aż się wzięłam i zgłosiłam do uczestnictwa. teraz przez tydzień będę wrzucać durne, wesołkowate fotki. tak je będę wrzucać, aż przyjdzie wiosna!
...
monday, czyli z angielska poniedziałek, sponsorują nam koraliki od asi
i termokurczliwe koszulki mojego męża. nie dość, że są kolorowe, o nie! one są takie same! leżały bezwstydnie i naigrywały się ze mnie. sfotografowałam je na gorącym uczynku zatem. i jak mam uwierzyć, że to przypadek? hę? mon?

czwartek, 26 marca 2009

notes

poli woli...
stary notes niż nowy kalendarz. tam przynajmniej terminy nie straszą :)

środa, 25 marca 2009

wtorek, 24 marca 2009

one night in paris

poli woli...
obrazkowo przekazać co myśli o wypadzie małżonka do paryża, niż werbalnie ujawniać frustrację. poli boli ;p